|
WSPÓLNOTA - W ŻYCIU I W śMIERCI
Dlatego chrześcijanie
budowali katakumby
1/ Podczas zwiedzania jednej
z wielu rzymskich katakumb pozostajemy pod ogromnym wrażeniem oglądając
naprawdę gigantyczne rozmiary tych podziemnych cmentarzy z początków
chrześcijaństwa. Dociekliwa osoba zwiedzająca katakumby z pewnością
zada sobie pytanie: dlaczego chrzescijanie z tamtych czasów czuli się
zobowiązani wziąść na swoje barki trud tak uciążliwej
pracy, dlaczego drążyli w tufie ciągnące się
kilometrami labirynty korytarzy, z setkami tysięcy grobów wykutych w ścianach,
niekiedy bardzo wysokich, w arkosoliach lub cubiculach, a to wszystko na kilku
przeplatających się poziomach? Biorąc pod uwagę olbrzymie
ilości wykutego i wydobytego na powieszchnię gruzu, natychmiast staje
się jasne, że chrześcijanie nie mięli zamiaru trzymać
w tajemnicy miejsca pochňwku swoich zmarłych ani tym bardziej stworzyć
dla siebie miejsce schronienia. Ponadto ich cmentarze - podobnie jak i pogańskie
- były chronione starożytnym prawem, według którego były
one traktowane jako "miejsca święte" gdzie władze nie
powinny wchodzić. Dlaczego więc ówcześni chrześcijanie
kontynuowali tak szczególne przedsięwzięcie?
2/ Początki katakumb
mają swoje oparcie w wierze w Jezusa Chrystusa, która tworzy prawdziwą
wspólnotę chrześcijan, tak żywych jak i zmarłych i nie
tylko wierzącą lecz również kierującą sie wiarą w
życiu codziennym. Poza tym istniały również praktyczne problemy związane
z pochówkiem.
3) Pogański kult
starożytnego cesarskiegoRzymu w małym stopniu wpływał na
moralność osobistą jednostki. Zalety były określane
przede wszystkim na podstawie tego co mogło służyć dobru
cesarstwa. Zakładano, że po śmierci istnieje życie
pozagrobowe gdzie dusze zmarłych, jako cienie, istniały w dalszym ciągu,
"dobrzy" razem ze "złymi". Z tego też powodu nie
miało znaczenia, ani w życiu prywatnym ani w publicznym, które z
wielu bóstw było czczone, pod warunkiem jednak, że również
cesarz otoczony będzie swoim boskim kultem. Dla chrześcijan jednak,
ich wiara w jednego Boga i jego wyłączny kult, nie była rzeczą
prywatną lecz miała również wpływ na ich własne zachowanie
i życie społeczne. Jezus objawił, że Bóg jest Ojcem, co dla
osób wierzących tworzy całkiem szczególny stosunek między nimi
jako dzieci Boże, jako siostry i bracia. "Popatrzcie, jaką miłością
obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i
rzeczywiście nimi jesteśmy" tak pisze święty Jan w
swoim pierwszym liście (1J 3,1). Wyjaśniając ten stosunek święty
Paweł, w niektórych ze swoich listów, posługiwał się
obrazem kościoła jako ciała, którego członkami są
chrześcijanie a jego głową jest Chrystus (por. Kol.1,18).
W sposób okryty tajemnicą
a jednocześnie bardzo rzeczywisty taka wspólnota jest obecnością
Chrystusa: "Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam
jestem posród nich" (Mt 18,20). Tak też Kościół, lokalny i
uniwersalny, nie jest jedynie zwykłym związkiem osób o zbliżonych
zapatrywaniach i zainteresowaniach, lecz stanowi prawdziwą rodzinę i
jest Mistycznym Ciałem Chrystusa.
4/ Dla chrześcijan
nie pozostawało to bez praktycznych konsekwencji. Dzieje Apostolskie
opowiadają o prawdziwej wspólnocie dóbr:"Jeden duch i jedno serce ożywiały
wszystkich wierzących. żaden nie nazywał swoim tego co posiadał,
ale wszystko mieli wspólne (...). Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo
własciciele pól albo domów sprzedawali je (...) każdemu też
rozdzielano według potrzeby (Dz 4, 32-35); dla nas dzisiaj ich poczucie
odpowiedzialności za osoby ubogie i potrzebujące jest na prawdę
godne naśladowania i wywierające duże wrażenie. Troska o
biednych nie była zadaniem zarezerwowanym dla specjalnej organizacji
dobroczynnej. Gotowość niesienia pomocy wdowom, sierotom, rodzinom osobom
cierpiącym za wiarę w więzieniach, porzuconym niemowlętom,
chorym, należała do obowiązków każdego z osobna jak i całej
Wspólnoty. Było to wypełnianie Caritas, wyraz solidarności; często
realizowane w konkretny sposób poprzez wsparcie materialne przede wszystkim ze
strony zamożniejszych członków Wspólnoty.
5) Przynależność
do Mistycznego Ciała Chrystusa dotyczyła również zmarłych.
Tak więc śmierć nie przerwała związku wspólnoty. I
rzeczywiście dla chrześcijan śmierć nie oznaczała końca,
wygaśnięcia osobistego bytu, lecz tylko przeprawę, przejście
do nowego życia, bramę prowadzącą do niewytłumaczalnej
ale niezawodnej formy życia, która po sądzie ostatecznym przewiduje również
ciało. Tak więc odrzucali oni pogański zwyczaj kremacji i pragnęli
grzebać ciała swoich bliskich naśladując w tym przykład
Pana Jezusa złożonego do grobu i zmartwychwstałego. Z tego też
powodu gdy wyznawcy religii pogańskich mówili o nekropoliach to znaczy
miastach zmarłych, to chrześcijanie traktowali swoje cmentarze jako
sypialnie (coemeterium), miejsca spoczynku, gdzie pogrążeni we śnie
oczekiwali dnia wskrzeszenia, biorąc bardzo dosłownie obietnicę
zmartwychwstania, zazwyczaj grób był wykorzystywany tylko jeden raz.
6/ Tak więc śmierć
nie stanowiła kresu wzajemnej odpowiedzialności a miłosierna
solidarność chrześcijan obejmowała ich drogich zmarłych;
wspólnota gwarantowała pochówek oraz godziwe miejsce spoczynku nawet
najbiedniejszym. Ten głęboki szacunek do osób zmarłych jako
braci w wierze był czymś całkowicie nowym w starożytnym
Rzymie gdzie było zwyczajem wrzucanie do olbrzymich wspólnych mogił
albo nawet do kanałów ściekowych (kloak) porzucone noworodki (nawet żywe),
przestępców po wykonanej na nich karze śmierci, pozbawionych
wszelkiego mienia zmarłych cudzoziemców i niewolników nie mających już
żadnej wartości. Żałoba spowodowana śmiercią
ukochanych krewnych lub serdecznych przyjaciół, jak również wdzięczność
za czas razem przeżyty, była dla chrześcijan bodźcem do ciągłego
odwiedzania grobów. To czynili również poganie lecz chrześcijanie,
poprzez wiarę byli głeboko przekonani, że: „jesteśmy
stworzeni jedni dla drugich i będziemy razem nawet w przyszłości,
kiedy ponownie się zobaczymy raz na zawsze”. Widząc w sobie dzieci
jednego Ojca, siostry i bracia w tej jedności w wierze, byli przekonani, że:
„tutaj śpią nasi najbliżsi” tak jak i my pewnego razu pogrążymy
się we śnie we wspólnym miejscu spoczynku, aż do dnia
zmartychwstania, złożeni do grobu bez względu na sławę,
pozycję, bogactwo, ubóstwo, wszyscy połączeni w modlitwie za ich
pokój wieczny.
7) Początkowo chrześcijanie
nie posiadając jeszcze własnych i oddzielnych cmentarzy, grzebali własnych
drogich zmarłych na nekropoliach pogańskich. Ci, którzy przynależeli
do zamożnych domów patrycjuszy , czasami zostawali pogrzebani na
prywatnych terenach albo cmentarzach będących w posiadaniu ich włascicieli,
zawsze jednak usytuowanych poza murami miasta. Trzeba stale pamiętać,
że wspólnota chrześcijańska, zazwyczaj bardzo uboga, nie była
w stanie nabyć własnych cmentarzy. W ten sposób Apostołowie
Piotr i Paweł, z setkami chrześciajn, w różnym wieku i pochodzącymi
z różnych warstw społecznych, ofiarami pierwszych krwawych prześladowań
za panowania cesarza Nerona w latach 64 -68, zostali pogrzebani na nekropoliach
odpowiednio na wzgórzu watykańskim (święty Piotr) i przy ulicy
Ostiense (święty Paweł). Zmiana następuje tylko w trakcie
drugiego wieku, kiedy to bogatsze i zamożniejsze rodziny chrześcijańskie
oddawały do dyspozycji albo ofiarowywały wspólnocie ich prywatne
cmentarze. Już od samych początków było zwyczajem chrześcijań
odwiedzanie zmarłych i modlenie się przy ich grobach.
8) Jednak dosyć szybko ten zwyczaj okazywał się problematyczny
z powodu rosnącego sprzeciwu władzy spowodowanego rozpowszechnianiem
się tej nowej religii – chrześcijaństwa. Podczas panowania
cesarza Claudiusza, panującego od 41 do 54 roku, senat rzymski, w
oficjalnym dekrecie ogłosił chrześcijan buntownikami oraz podżegaczami,
a ich wiarę zgubną nikczemnością. Aby przekonać się
co opinia publiczna sądziła o wierze chrześcijańskiej, wystarczy
obejrzeć graffitti przedstawiające ukrzyżowanego osła , odnalezione
na Palatynie a eksponowane w Muzeum Narodowym. Zdarzało się że
chreścijanie odwiedzając swoich zmarłych i modląc się
przy ich grobach byli niepokojeni i znieważani przez pospólstwo albo że
znajdowali groby sprofanowane. Ta sytuacja jak również rosnąca liczba
osób wierzących (pomimo prześladowań!) spotęgowały
jeszcze pragnienie posiadania oddzielnego cmentarza, zarezerwowanego dla Wspólnoty.
Stale wzrastało zapotrzebowanie na nowe miejsca pochówku: ten problem
stawał się coraz bardziej plący i wymagał szybkiego rozwiązania.
9/ Takie rozwiązanie
pojawiło się około roku 150 kiedy to rodzina patrycjuszy Cecylów
(Cecili) podarowała wspólnocie chrześcijańskiej swój prywatny
cmentarz usytuowany przy via Appia Antica. Później następne
szlacheckie rodziny nawracając się na chrześcijaństwo,
udostępniały swoje własne cmentarze w celu grzebania tam chrześcijan
nie przynależących do ich domu. Z tego też powodu w wielu
katakumbach jeszcze dzisiaj znajdujemy tak zwany "zawiązek pogański”,
który wskazuje, że w początkowym okresie tylko nieliczni członkowie
tych rodzin nawracali się na chrześcijaństwo.
10/ Prawo starożytnego
Rzymu pomagało w znajdowaniu niezbędnych miejsc przeznaczonych na
pochówek: własność a co za tym idzie prawo do korzystania z niej
obejmowało również część podziemną. Poza tym od
stuleci w Rzymie znany był przemysł związany z wydobywaniem
bogactw mineralnych a więc również rozwiązania problemów
technicznych takich jak statyka, wentylacja, oprzyrządowanie oraz logistyka.
Już Etruskowie odkryli przydatność wulkanicznego tufu (bardzo często
występującego w tym rejonie Włoch) do wykuwania podziemnych
grobowców. Również bogate rodziny patrycjuszy nakazywały wykuwać,
pod ich mauzoleami, pomieszczenia grzebalne - tak zwane hipogeum - przeznaczone
na miejsce składania urn z prochami mniej znaczących członków
rodziny lub też zasłużonych wyzwoleńców.
11/ W ten sposób
katakumby nadal są sugestywnym wyrazem ducha jedności, zjednoczenia,
wspólnoty, bardzo głęboko odczuwanym; jego siła i skuteczność
była wynikiem wiary w zmartwychwstanie. Katakumby są świadectwem
wspólnoty chrześcijańskiej, która nie zadawalała się pobożnymi
słowami, ale która przeżywała swoją wiarę w sposób pełny
i solidarny, są one świadectwem wspólnoty - w życiu i w śmierci.
|